Start Wydarzenia Znakomity występ reprezentantów Lublina na Mistrzostwach Polski Full Contact Karate
Znakomity występ reprezentantów Lublina na Mistrzostwach Polski Full Contact Karate PDF Drukuj Email
Wpisany przez Webmaster   
Niedziela, 22 Marzec 2009 20:55

Trzyosobowa reprezentacja Klubu Oyama Karate Lublin stworzyła piękne widowisko na Mistrzostwach Polski Full Kontakt Karate.

 

Zawody w przepisach K-1 odbyły się w sobotę 21 marca 2009r w Hali sportowej KS Górnik w Brzeszczach. Wystartowało 47 zawodników z 26 klubów Oyama Karate, Muay Thai oraz Kickboxingu.

Nasz Klub reprezentowali Sensei Anna Majczak, kat. -55 kg/ (1DAN), Sebastian Lewandowski, kat. -70 kg (1 KYU) oraz Przemysław Kędzierski w kat. -65 kg (2 KYU).

W eliminacjach jako pierwszy walczył "Rekin" Sebastian. W trakcie obu rund punktował swojego przeciwnika regularnie i wygrał bez najmniejszych problemów - jednogłośnie decyzją sędziów. Zaraz po nim eliminacyjny pojedynek stoczył Przemek. Od samego początku stworzył ogromną przewagę. Bił konsekwentnie, realizując założoną taktykę. Werdykt mógł być tylko jeden - jednogłośne zwycięstwo.

Walki półfinałowe rozpoczął Przemek. Dobre poruszanie w pozycji spowodowało, że każdy cios lub kopnięcie przeciwnika cięło powietrze a zaraz potem spadała na niego kara w postaci kontry. Tę walkę przemek także wygrał jednogłośnie. Więcej dramatyzmu było w walce półfinałowej Sebastiana, który po minutowej "dominacji" nad przeciwnikiem przyjął mocne kopnięcie w krocze. Gdy doszedł do siebie podjął walkę i odwdzięczył się rywalowi rozbijając mu nos. Wygrał jednogłośnym werdyktem sędziów.

Walki finałowe rozpoczęły się od pojedynku Sensei Anny z miejscową zawodniczką Niną Wysogląd. W pierwszej rundzie Sensei Ania wyprzedzała ataki rywalki i celnie trafiała ciosami prostymi. Poirytowana przeciwniczka, która była znacznie wyższa lecz wolniejsza, miała problem ze zlokalizowaniem Sensei na macie i wyprowadzeniem skutecznego ataku.  Próbowała zdobyć optyczną przewagę przez chaotyczne, desperackie ataki mające na celu wypchnięcie Sensei Ani z maty. Niestety uderzenia w gardę, ataki łokciem, popychanie i sporadyczne trafienia miały się nijak do precyzyjnych ataków naszej zawodniczki. Przy czwartym "desperackim" ataku Niny, nasza zawodniczka wyprowadziła dwa celne prawe proste, po których trafiona Wysogląd osunęła się na ziemię. Niestety sędzia zapomniał o liczeniu... W drugiej rundzie konsekwentnie realizowany plan taktyczny powiększał przewagę naszej zawodniczki. Mobilność w walce irytowała przeciwniczkę do tego stopnia, że próbowała łapać i bić jedną ręką, trzymając drugą... Otrzymała za to upomnienie. W końcówce walki próby ataków Niny powstrzymywał znakomity lewy prosty lub kombinacja lewego i prawego prostego Ani. W ostatnich sekundach przy wymianie argumentów aż sześć ciosów spadło na rywalkę powodując zsunięcie się kasku. Było to kolejne, zasłużone zwycięstwo naszej reprezentantki.

Drugi finał z udziałem naszego reprezentanta to pojedynek Przemysława Kędzierskiego z utytułowanym Piotrem Cieślińskim, który korzystając z wolnego losu stoczył krótki półfinał, nokautując swojego przeciwnika. Walka rozpoczęła się po naszej myśli. Przemek bił celnie lewe proste zaczepne i kontrujące długie prawe proste z których prawie każdy trafiał do celu z takim impetem, że przeciwnikowi spektakularnie odskakiwała głowa. Cieśliński jednak zdawał się mieć głowę z kamienia, bo parł do przodu dążąc do zwarcia w którym nawiązywał równą walkę. Tracił jednak cenne punkty dając się "bić" przy wejściu i odejściu z dystansu. Pierwsza runda była zdecydowanie na korzyść naszego zawodnika. Drugą rundę Piotr Cieśliński rozpoczął od siarczystego kopnięcia... w krocze... Sędzia ringu ukarał go za to odjęciem punktu w punktacji rundy. W dalszej części drugiej rundy rysowała się lekka przewaga Przemka, wynikająca z zadania znacznie większej liczby celnych ciosów. Pechowo przez ostatnie 10 sekund walki pojawiła się optyczna przewaga Piotra Cieślińskiego, gdy Przemek po jednym z nielicznych trafień klinczował. Pomimo odjętego punktu, oraz przewagi Przemka w przekroju całej walki sędziowie nie jednogłośnie zadecydowali o wątpliwym zwycięstwie Piotra Cieślińskiego.

Ostatnim naszym reprezentantem w finałach był Sebastian, którego przeciwnikiem był czołowy zawodnik polskiego K-1 i muay thai, zdobywca kilku tytułów Mistrzowskich w Full Contact na arenie ogólnopolskiej, Pucharu Europy oraz tytułu wicemistrza świata K-1 rules w Kempo - Krystian Krygier. "Rekin" wyszedł do tego pojedynku ze stłuczonym w półfinale kolanem. Rozpoczęli w sposób świadczący o wzajemnym szacunku. Stłuczone kolano dało niestety znać o sobie już na początku pierwszej rundy, kiedy to Krygier wyprowadził długi prawy sierpowy. Sebastian próbując się odsunąć zbyt mocno stąpną na bolącą nogę i stracił równowagę, opuszczając przy tym lewą rękę.  W efekcie został czysto trafiony i przewrócił się. Gdy szybko wstał po wywrotce sędzia wykonał obowiązkowe liczenie jako że z przebiegu akcji wyglądało to na upadek po ciosie. Jednak w dalszej części walki dało się zauważyć że nasz zawodnik nie odczuł tego trafienia, bo ochoczo zabrał się do dalszej, wyrównanej walki. Po minucie, szybko poruszający się "Rekin" stanowiący wręcz nieuchwytny cel dla utytułowanego rywala otrzymał niestety kopnięcie w krocze. W dalszej części walki dało się zauważyć rysującą się przewagę naszego zawodnika, który celnie trafiał rękami i wyprowadził celne kopnięcie frontalne na twarz. Krygier nieskutecznie atakował i był kontrowany ciosami z zaistepami, co wytrącało go z równowagi i frunął bezwładnie obok "Rekina". W końcówce pierwszej rundy przy jednym z takich zejść z linii z ciosem prawym prostym Sebastian otrzyma cios sierpowy w ramię, powodujący bolesną kontuzję łokcia. W drugiej rundzie nasz zawodnik był o wiele szybszy, trafiał celnie, omijając ciosy rywala. Pod koniec rundy przyjął jednak jedno kopnięcie i dwa celne ciosy na głowę oddając przy tym tylko dwa ciosy rękami. Reszta walki należała do Rekina. Decyzja sędziów o zwycięstwie Krystiana Krygiera była zrozumiała biorąc pod uwagę liczenie w pierwszej rundzie. Szkoda, bo gdyby nie ta mała wpadka na początku, mielibyśmy kolejne złoto.

Cała trójka reprezentantów stoczyła widowiskowe pojedynki a zdobycie złotego i dwóch srebrnych medali jest niewątpliwym, kolejnym sukcesem dla Klubu.

Serdecznie GRATULUJEMY !!!

OSU!

 

Zmieniony: Poniedziałek, 08 Czerwiec 2009 13:09