Start Wydarzenia Szczyt formy przyszedł na Montreal - kolejny sukces zawodniczki Klubu Oyama Karate Lublin
Szczyt formy przyszedł na Montreal - kolejny sukces zawodniczki Klubu Oyama Karate Lublin PDF Drukuj Email
Wpisany przez Webmaster   
Poniedziałek, 17 Wrzesień 2012 13:40

Szczyt formy przyszedł na Montreal - artykuł opublikowany w Kurierze Lubelskim w dniu 28.06.2012r.

ZDJĘCIE0

Złoto i brąz Anny Majczak na DAGEKI Mistrzostwach Świata w Kontaktowym Karate w Montrealu
 
Pechowy, jakby się mogło wydawać, sezon zawodniczki Klubu Oyama Karate Lublin, rozpoczął się od złamania kości śródstopia na tydzień przed turniejem kwalifikacyjnym na Mistrzostwa Świata - Pucharem Polski Oyama TOP. Po naprawdę ciężkich przygotowaniach nastąpiła niespodziewana przerwa w treningach Ani. Przyniosło to niekontrolowany spadek formy i emocjonalną huśtawkę - szansa na wyjazd po obronę tytułu przeszła koło nosa - mówi trener.

Pierwsza decyzja po wyleczeniu stopy - szukamy sponsora i szykujemy się na MŚ w knockdown. Napisana została także oferta do Urzędu Miasta z nieśmiałym wnioskiem o dofinansowanie wyjazdu naszej mistrzyni w ramach realizacji programu szkolenia sportowego seniorów.

Cztery tygodnie przed planowanymi zawodami dostaliśmy informację - są pieniądze z "Miasta" na wyjazd do Montrealu! Zaczęły się gorączkowe przygotowania do wyjazdu. Okazało się, że dolar zdrożał, bilety na przelot kupowane tak późno są niemal dwukrotnie droższe niż w dniu planowania wyjazdu. Wtedy przyszedł z propozycją pomocy finansowej prezes Euro - Projekt Sp. z o.o. Pan Roman Rogalski. To dzięki niemu wyjazd ostatecznie mógł dojść do skutku - mówi Majczak.

W Kanadzie nie było łatwo. W tym roku w DAGEKI Mistrzostwach Świata wzięli udział reprezentanci wielu organizacji Kyokushin i Kankreikai z 14 krajów, w tym głównie z Kanady i USA. To zawody silnie obsadzone, głównie przez dobrze dysponowanych zawodników Kyokushin IKO-1, Kyokushin-kan, Shinkyokushin, Kyokushin IFK, Kyokushin IBK, oraz All Japan Kyokushin Union. Utrudnieniem mógł się wydawać także fakt, że zespół sędziowski składał się wyłącznie z przedstawicieli ww. federacji.

W godzinach przedpołudniowych rozegrano zawody w konkurencji Kata.

Był to niezwykle dramatyczny konkurs. Lublinianka zaryzykowała w eliminacjach demonstrację niżej punktowanego kata Seienchin. Jak się okazało, sędziowie kyokushin mają nieco inne kryteria oceny niż w Oyama Karate i w konsekwencji, w drodze do ścisłego finału, Ania musiała walczyć z dwoma innymi rywalkami o ostatnie premiowane szóste miejsce. W bezpośredniej rozgrywce o medale dogrywka także miała miejsce, lecz bardzo dobre wykonanie kata Kanku Dai dało jej dużą przewagę punktów i ostatecznie złoty medal. Udało się zatem obronić tytuł mistrzyni świata z 2010 roku!

Nasza zawodniczka nie mogła, niestety, bronić tytułu w kobudo, bowiem współzawodnictwo w tej konkurencji nie zostało przeprowadzone w tym roku.

Po południu tego samego dnia rozegrano eliminacje w konkurencji knockdown. Jak się okazało lubelska zawodniczka jako obrończyni tytułu dostała wolny los i pierwszą walkę miała odbyć dopiero wieczorem.

Patrząc z boku można było zauważyć, że w reprezentacji Polski czuć było napięcie - mówi Marcin Majczak. Przed samymi zawodami okazało się bowiem, że większość komitetu organizacyjnego stanowiły kluby z Kyokushin, które wyłączyły możliwość zahaczania na tych zawodach głowy przeciwnika przy kopnięciu kolanem. Obawy były także przed werdyktami składów sędziowskich. I słuszne, jak się okazało. Najbardziej dało się to odczuć w walce Ani. Przez cały regulaminowy czas okładała cofającą się przeciwniczkę z Kanady, która była w stanie w trakcie trzech minut uzyskać przewagę może przez pięć sekund, wyraźnie ulegając naporowi naszej zawodniczki przez pozostałą część czasu. Werdykt był jednak zaskakujący - 2 sędziów na remis, jeden za zwycięstwem lublinianki a jeden Kanadyjki! Już po tym werdykcie wiedziałem, że bez spowodowania niezdolności do dalszej walki, pomimo przewagi siły i celności uderzeń oraz przyjęciu na blok większości ataków rywalki, werdykt może okazać się niekorzystny. W dogrywce widać było wyraźną przewagę Ani, która z sekundy na sekundę biła więcej i mocniej przejmując niemal całkowicie inicjatywę pod koniec pojedynku. Do knockdownu jednak nie doszło. Obawy, niestety, znowu okazały się słuszne. Kanadyjka była skazana na zwycięstwo - wygrała przez wskazanie sędziów.

Walka o brązowy medal miała jednak już inny obraz. Ania postawiła wszystko na jedną kartę. "Albo ją znokautuję w pierwszej rundzie, albo będzie to samo co w półfinale" - mówiła z nutką rezygnacji. Jak powiedziała, tak też zrobiła. Werdykt musiał być korzystny. Przeciwniczka przestała atakować i skupiła się tylko na dotrwaniu do końca w jednym kawałku - śmieje się trener.
Po zaciętych i stojących na bardzo wysokim poziomie pojedynkach, srebrne medale zdobyli dwaj inni reprezentanci Polski - Roman Misiaszek i Dominik Rzepka - obaj z Krakowa.

Chcieliśmy złożyć serdeczne podziękowania sponsorom wyjazdu - Urzędowi Miasta Lublin oraz firmie Euro-Projekt Sp. z o.o. z prezesem Romanem Rogalskim na czele. Bez ich pomocy Ania nie dostałaby szansy na obronę któregokolwiek tytułu z trzech zdobytych w 2010 roku - podkreśla Majczak.
Zmieniony: Wtorek, 13 Październik 2015 12:37